Im dłużej patrzył, tym bardziej go to irytowało.

czeka ich dachowanie. Ścieżka wreszcie się skończyła (Milla musiała
sprawami, ale także z porwanym dziesięć lat wcześniej dzieckiem
kawał kory, mniej więcej dwadzieścia pięć na dwadzieścia pięć
wytropienia dziecka - nawet jeśli udałoby się im rozpracować szajkę i
- Nie możesz. Pomyśl o dziewczynkach. - Chwyciła broń, ale ją wyrwał. Syknęła, bo złamał się jej sztuczny paznokieć. - Mamusiu? - Nagle w korytarzu pojawiła się Linnie. Derrick zamarł. - Co... Tatusiu... Nie... - Kochanie, wszystko w porządku - uspokoiła dziecko Felicity, a Derrick zobaczył, że zjawiła się też starsza córka, łudząco podobna do jego zmarłej siostry. - O, mój Boże, co tu się dzieje? - Angela przyglądała się strzelbie. - Nic. Tatuś się trochę zdenerwował. - Felicity westchnęła i przygładziła sobie włosy. - Przestań, Derrick, przestraszyłeś dziewczynki. Odłóż broń i... - Znowu cię bił. - Na twarzy Angeli widać było pogardę. - Jesteś odrażający - powiedziała do ojca. Jej słowa były echem słów, które powiedział sam do siebie po tym, jak pierwszy raz był ze swoją siostrą, przy strumyku. Wtedy tak bardzo chciał poczuć jak obejmuje go swoim ciepłem, że nie zauważył postaci ukrytej w wierzbach. Cassidy? Willie? Nie przejął się tym. Chciał jedynie zatracić się w pociągającym wilgotnym cieple Angie. Był pod wrażeniem jej bujnych piersi, szczupłej talii, trójkątnej kępki ciemnych kręconych włosów na zwieńczeniu wspaniałych nóg. Kiedy w nią wszedł, jej niebieskie oczy szeroko otwarły się w ekstazie i przerażeniu z powodu tego, co robili. Brutalnie odebrał jej dziewictwo, a ona oddała mu je tak słodko. Jeszcze teraz podniecał się na wspomnienie tego, jak razem przekroczyli tę granicę. Tłumaczył sobie, że to się więcej nie powtórzy, że to tylko ten jeden jedyny raz, że wódka, którą zabrał z barku ojca, zamieszała mu w głowie, że był skołowany, dlatego, że widział swoją zmarłą matkę, a Angie była do niej tak podobna, tak nieziemsko pociągająca. Ale nie był w stanie trzymać się od niej z daleka, a ona tego pragnęła... Cholera, błagała o to, przytulała się do niego, scałowywała łzy z jego twarzy, kochała go jak nigdy żadna kobieta... Pociągnął nosem i uświadomił sobie, że płacze. Ciężkie łzy wstydu spływały mu po policzkach. W końcu Angie zrobiła z niego idiotę, flirtując z każdym chłopakiem, próbując za wszelką cenę uwieść Briga McKenziego. Mówiła mu to wprost wiele razy. Zmęczyła się Derrickiem i szukała kogoś nowego. Pojawił się problem z dzieckiem... Jak tylko znalazłaby kogoś, kto dałby jej nazwisko, odeszłaby z nim. Zostawiłaby Derricka. A on ją kochał całym sercem. Nie mógł pozwolić jej odejść... Nie mógł. Należała do niego. - Nie - błaganie Felicity sprowadziło go brutalnie na ziemię. Na jej twarzy w miejscu, którym uderzyła o ścianę już pojawiły się siniaki. - Derrick, wszystkim się zajęłam. - Podniosła dłoń i spojrzała na córki. - Nie. Nie usłyszał nic więcej. Zacisnął palce na strzelbie. Wyszedł z domu, trzaskając drzwiami. Myślał o Brigu i o tym, jak szybko Angie zainteresowała się tym chłopakiem, jak z nim flirtowała, wdzięczyła się przed nim, mając nadzieję, że uwiedzie tego drania. Myślała, że w nim znajdzie ucieczkę od zaborczego brata. Wrzucił broń na tylne siedzenie samochodu. Felicity wybiegła z domu, wrzeszcząc na niego, chwytając za klamkę u drzwiczek. - Nie rób tego, Derrick. Proszę. Nie musisz nic robić. Nie będzie ci już więcej zawracał głowy. Nikt nie będzie... Przekręcił klucz w stacyjce, włączył wsteczny bieg i nacisnął pedał gazu. Felicity trzymała się ciężarówki, a on wlókł ją po asfalcie. - Derrick! - krzyczała. Zmienił bieg, opony zapiszczały, wrzucił jedynkę i przejechał tak blisko koło niej, że odskoczyła. Twarz miała śmiertelnie bladą, a w oczach przerażenie. Ale on nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Nic go nie obchodziła. Teraz chciał tylko dorwać McKenziego. Mrucząc ponuro, myślał o poważnym, nieodwracalnym zniszczeniu, jakiego miał zamiar dokonać. Wziął paczkę papierosów i wytrząsnął jednego. Poszukał zapalniczki i włączył radio. ... a teraz, w hołdzie dla niezapomnianego Elvisa, jeden z jego największych przebojów... - zapowiedział spiker, a wkrótce potem z głośników rozległy się pierwsze dźwięki Love me tender. Derrick pomyślał, że nawet pasuje to do sytuacji. Zapalniczka kliknęła. Zaciągnął się mocno dymem marlboro. Elvis śpiewał tę samą piosenkę, przy której jego matka oddała ostatnie tchnienie. Lufa strzelby błyszczała w odbiciu zielonego światła deski rozdzielczej. Derrick palił papierosa i myślał o nocy, która go czeka. Da nauczkę temu śmieciowi i w ten sam sposób załatwi sprawę z Lorną. Jeżeli będzie miał trochę szczęścia, dopadnie jeszcze przyrodniego brata, półgłówka, i nieźle go nastraszy. Zachichotał nerwowo. W oczach stanęły mu łzy. Czas, żeby wszyscy się dowiedzieli, że Derrickowi Buchananowi nikt nie podskoczy. Wyglądała strasznie. Miała we włosach liście, a na spódnicy piach. Jakby kilka tygodni włóczyła się po lesie. - Pani pozwoli, że to wyjaśnimy - powiedział T. John. Sunny siedziała w jego gabinecie, trzymając w rękach kubek ziołowej herbaty. Czekała na obiad, który zamówił dla niej zastępca szeryfa. - Rozpaliła pani ognisko, żeby się ze mną skontaktować. Pozostałe, które zgasiliśmy w lesie, rozpaliła pani również z tego powodu? - Tak. - Pociągnęła łyk herbaty. Wyglądała tak, jakby zaraz miała zemdleć. - Następnym razem proszę skorzystać z telefonu. Łącza telefoniczne są o wiele bezpieczniejsze niż ogniska w lesie.

czterema przestronnymi sypialniami. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że
dziewięć lat. Wstrzymywała się z decyzją o ślubie aż do czasu
podczas gdy True odnajdzie i wyeliminuje Pavona, co powinien
słuchawką i spojrzała na telefon jak na jadowitego węża. Zawsze
Ścianki były z przejrzystego szkła, nie dawały nawet pozoru

ludzkim ciałem.
skończyła rozmowę i zadzwoniła do Ripa. Wyjaśniła mu swoje plany,
Lemon Resort Spa - modernistyczny ośrodek nad Dunajcem

spędzić w tym domu ani minuty dłużej, nie mówiąc

na targ, napadło mnie dwóch mężczyzn. Wyrwali mi dziecko, ale ja
Po dwóch latach wreszcie namiar na Diaza! Serce waliło jej w
3
spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu

Drobiazgi. Nic wielkiego. Podbiła go swoim niewzruszonym

Richard chciałby jej wierzyć, ale głos wewnętrzny podpowiadał mu, że
Powiedział mi, że musi wszystko uporządkować.
- Przestań! - ostrzegła, wyszła na środek holu i wpatrywała
www.beton-dekoracyjny.info.pl/page/4/

an43

Na balkonie nadal było ciepło, ale twarze chłodziła im lekka
Wziął głęboki oddech i powrócił do podpisywania.
blisko. Odchyliła się do tyłu w krześle, starając się nie ulec nastrojowi
Sprawdź jak stworzyć odowłanie od decyzji zus gotowy wzór do pobrania